Aenean sollicitudin, lorem quis bibendum auctor, nisi elit.

m
Wosk Pszczeli: Więcej niż tylko "opakowanie" na miód

Wosk pszczeli: Więcej niż tylko „opakowanie” na miód

Drodzy Miodolubni! Z pewnością wszyscy bardzo kochamy słodki miód. Mianowicie lejemy go do herbaty, na kanapki, a czasem prosto do buzi. Jednak dzisiaj zejdziemy z miodowego piedestału, by pokłonić się cichemu bohaterowi naszego ula. Panie i Panowie, przed Wami wspaniały wosk pszczeli. Zatem czym on tak właściwie jest? Mówiąc brutalnie szczerze, to zwykły „pot” robotnic. Oczywiście dobrze to przeczytaliście. Przede wszystkim pszczoły wypacają go ze specjalnych gruczołów na odwłoku, by swobodnie budować plastry. Zanim jednak zrobicie zniesmaczoną minę, pomyślcie o jednym. Wprawdzie to jedyny pot na świecie, który pachnie jak łąka w letni poranek i potrafi zdziałać cuda.

Wosk pszczeli

Wosk pszczeli, autor: Daria Zalewa

Dlaczego wosk pszczeli to inżynieryjny Rolls-Royce?

Z pewnością ten surowiec to prawdziwe mistrzostwo świata. Służy on owadom do budowy domu, magazynu na jedzenie i żłobka dla dzieci w jednym. Ale co z tego mamy tak właściwie my, zwykli ludzie?

  • Jest antybakteryjny i przeciwgrzybiczy. Ponieważ pszczoły nie lubią brudu, ich ulowy dom jest sterylny. Z kolei surowiec na skórze działa jak tarcza ochronna. Dodatkowo pozwala on skórze swobodnie oddychać, w przeciwieństwie do ropopochodnych mazideł.
  • Pachnie absolutnie obłędnie. Naturalny produkt pachnie miodem, kitem i słońcem. W efekcie żadna tania świeczka z dyskontu o zapachu morskiej bryzy nie ma z nim szans.
  • Jest jadalny (przynajmniej teoretycznie). Oczywiście nie jest to wykwintne danie i Wasz żołądek go nie strawi. Jednak żucie plastra z miodem świetnie czyści zęby i dziąsła. Zatem to taka cudowna, prehistoryczna guma do żucia.
Wosk pszczeli

Wosk pszczeli, autor: Daria Zalewa

CSI Pasieka, czyli jak rozpoznać prawdziwy wosk pszczeli?

Niestety na rynku pełno jest podróbek, koło których owady nawet nie przylatywały. Zazwyczaj to tania parafina z dodatkiem żółtego barwnika i aromatu. Zatem jak nie dać się nabić w butelkę albo słoik? Zostańcie z nami detektywami i sprawdźcie te twarde dowody:

  • Test węchu. Z pewnością oryginał nie pachnie marketową świeczką. Mianowicie pachnie on delikatnie, słodko i miodowo-kitowo. Jeśli czujecie chemiczną wanilię, natychmiast uciekajcie.
  • Test nalotu (mgły). Zauważyliście na świeczce dziwny, biały nalot? Spokojnie, to absolutnie nie jest pleśń! Oczywiście my pszczelarze nazywamy to dumnie kwiatem. To dowód szlachetności, zupełnie jak patyna na antykach. Wprawdzie sztuczny wyrób zawsze będzie błyszczeć, ale autentyk z czasem mocno matowieje. Wystarczy go przetrzeć, by odzyskał dawny blask.
  • Test dotyku. Przede wszystkim autentyk w temperaturze pokojowej jest dość twardy. Następnie pod ciepłem dłoni staje się on cudownie plastyczny. Jeśli produkt jest od razu tłusty i śliski, to niestety prawdopodobnie ropa naftowa.
  • Test wody (dla zaawansowanych). Z kolei prawdziwy surowiec z ula jest lżejszy od wody, ale nieco cięższy od sztucznych podróbek. Jednak to zabawa dla chemików, więc zostańmy lepiej przy wąchaniu.
Wosk pszczeli

Wosk pszczeli, autor: Daria Zalewa

Bonusowy przepis z naszej pasieki (Zrób to sam)

Wprawdzie macie już kawałek czystego surowca z ula? Zatem wielkie gratulacje, bo właśnie zaoszczędziliście fortunę na drogerii. Dlatego zróbmy wspólnie najprostszą na świecie maść ratunkową.

Przygotujcie sobie niezbędne składniki:

  • 1 część naszego pszczelego złota.
  • 4 części dobrej oliwy z oliwek (ewentualnie oleju kokosowego).

Przede wszystkim rozpuśćcie wszystko w bezpiecznej kąpieli wodnej. Mianowicie umieśćcie miseczkę nad garnkiem z gotującą się wodą. Absolutnie nie wrzucajcie masy bezpośrednio na ogień, chyba że lubicie niezapowiedziane wizyty straży pożarnej. Następnie dokładnie to wymieszajcie, przelejcie do słoiczka i poczekajcie, aż całkowicie zastygnie.

Szerokie zastosowanie maści i wsparcie dla ula

Oczywiście zastosowanie tego cudu jest bardzo szerokie. Z pewnością świetnie sprawdzi się na suche łokcie, spierzchnięte usta i skórzane buty. Dodatkowo uratuje on nawet potwornie skrzypiące drzwi w Waszym domu. W efekcie to prawdziwe złoto w słoiku!

Podsumowując, kupując u nas rękodzieło, wspieracie nie tylko lokalnego pszczelarza i jego bolące plecy. Przede wszystkim mądrze pomagacie naszym wspaniałym owadom. Przecież one naprawdę ciężko się napociły, żeby to wszystko dla Was profesjonalnie przygotować!