Zgnilec amerykański, czyli niewidzialny wróg ula
Wyobraź sobie, że cała tętniąca życiem pszczela rodzina nagle zaczyna słabnąć. Następnie plastry, dotąd pełne zdrowych larw, bardzo cicho pustoszeją. Z kolei zamiast słodkiego zapachu wosku z ula wydostaje się niepokojąca woń. Tak właśnie objawia się niebezpieczny zgnilec amerykański. Bez wątpienia to bakteryjny, potężny ciężki kaliber wśród pszczelich chorób. Dlatego jego nagłe pojawienie się jest prawdziwym koszmarem każdego pszczelarza.
Skąd dokładnie bierze się ten niebezpieczny wróg w pasiece?
Przede wszystkim ten przebiegły przeciwnik jest wywołany przez zjadliwą bakterię. Nazywa się ona Paenibacillus larvae. Z reguły atakuje ona całkowicie bezbronne larwy pszczół. W efekcie szybko zamienia je w brunatnożółtą, bardzo lepką masę. Co więcej, zaraza ta rozprzestrzenia się w pasiece wręcz błyskawicznie. Mianowicie wystarczy zaledwie kilka krótkich dni, by wybuchła epidemia. Wtedy martwe czerwie stają się siedliskiem nowych, niebezpiecznych przetrwalników.
Co szokujące, bakteria ta może przetrwać w ukryciu nawet 35 lat! Zazwyczaj czai się ona w produktach pszczelich oraz nieodkażonym sprzęcie. Ponadto jej ogromna odporność na warunki środowiskowe naprawdę wywołuje dreszcze. Oczywiście mowa tu o dreszczach dosłownie i w przenośni!
Jakie najczęstsze objawy daje zgnilec amerykański na plastrach?
Z pewnością są to przede wszystkim wklęsłe i podziurawione zasklepy na plastrach. Dodatkowo pojawia się charakterystyczny, bardzo nieprzyjemny zapach z ula. Przypomina on rozgrzany, stary klej stolarski. Gdy dotkniemy zmarłej larwy wykałaczką, ciągnie się ona w nitkę. Niestety to absolutnie nie jest żaden mało śmieszny żart. To po prostu ostateczny i bardzo smutny wyrok dla owadów. Z czasem martwe poczwarki całkowicie zmieniają się w ciemne strupki. W rezultacie cały zarażony ul zamienia się w strefę ostrego skażenia.
Dlaczego walka z tą podstępną, zakaźną chorobą jest tak bezlitosna?
Bez wątpienia walka z tą chorobą jest dla pszczelarza niesamowicie bezlitosna. I oczywiście nie dzieje się to bez ważnego powodu. Mianowicie każdy podejrzany przypadek należy natychmiast, oficjalnie zgłosić. Informujemy o tym miejscowego, powiatowego lekarza weterynarii. Najczęściej w ognisku zakażenia prewencyjnie likwiduje się całe zainfekowane rodziny pszczele.
Następnie sprzęt i ule poddaje się bardzo rygorystycznej dezynfekcji. Jest to dezynfekcja chemiczna oraz termiczna, polegająca na opalaniu drewna. Często stosuje się tu mocne środki typu podchloryn sodu. Jeśli groźna choroba rozprzestrzeni się jeszcze szerzej, procedura jest ostra. Wtedy niezbędne jest nawet całkowite spalenie chorych uli i ramek. Wprawdzie to brutalne, ale jest to niesamowicie skuteczne rozwiązanie. Dodatkowa ochrona polega m.in. na ścisłej izolacji całego sprzętu. Wymaga to także systematycznej kontroli zdrowia poszczególnych rodzin przez weterynarza.
Czy zgnilec amerykański można powstrzymać współczesną nauką?
Na szczęście światowa nauka absolutnie nie śpi w tym temacie. Coraz większe znaczenie mają prewencyjne, profilaktyczne szczepionki dla pszczół. Z pewnością mogą one w bliskiej przyszłości stać się medycznym przełomem. Wszystko po to, by maksymalnie ograniczyć tę straszną chorobę. Ponadto nowoczesne, przebadane środki także nam świetnie pomagają. Zalicza się do nich naturalne preparaty, takie jak olejek cynamonowy. Są one coraz częściej stosowane w celu zahamowania rozwoju tej bakterii.
Prewencja to podstawa, by zgnilec amerykański nigdy nie wrócił!
Podsumowując, to właśnie świadoma prewencja jest podstawą sukcesu. Liczy się przede wszystkim wzorowa higiena pasieki i regularna wymiana starych plastrów. Ponadto ważne są stałe przeglądy, czyszczenie i dezynfekcja używanych narzędzi. Również szybka likwidacja martwego czerwiu drastycznie zmniejsza ryzyko zakażenia. W efekcie mocno ogranicza to szybkie rozprzestrzenianie się choroby.
Chociaż zgnilec amerykański może doszczętnie zniszczyć całe pokolenia pszczół. Jednak wiedza, szybka reakcja i profilaktyka pozwalają całkowicie uniknąć katastrofy. Chcesz wiedzieć więcej o skutecznej ochronie swojej pasieki? Zatem śledź kolejne, ciekawe części naszej nowej serii „Choroby Ula”. Na koniec po prostu zadbaj razem z nami o bezcenne zdrowie pszczół!