Aenean sollicitudin, lorem quis bibendum auctor, nisi elit.

m
Miodowe dzieje w kieliszku

Czy jest w Polsce coś równie staropolskiego, jak miód pitny? No, może bigos i narzekanie na pogodę, ale w tej kategorii miodu pitnego nic nie przebije! Ten szlachetny trunek, którym raczyli się rycerze, królowie i ponoć nawet same pszczoły (jak miały wolny wieczór), to napój z duszą i historią.

 

 

Jak powstaje miód pitny?

To niezwykle romantyczna alchemia: prawdziwy miód spotyka wodę, drożdże i… dużo, naprawdę dużo cierpliwości. Proporcje są różne – półtoraki, dwójniaki, trójniaki, czwórniaki – brzmi jak drużyna piłkarska, ale to po prostu sposób, ile miodu na ile wody. Potem rusza fermentacja i magia czekania. Często nawet kilka lat, zanim trunek nabierze charakteru, głębi i miodowej mocy godnej szlachty.

 

 

I teraz pytanie, które zadaje sobie każdy smakosz: czy ten eliksir można dostać w naszym sklepie?

Otóż polskie przepisy bywają bardziej zawiłe niż średniowieczne wyprawy po miód, więc dziś własnego miodu pitnego nie serwujemy… Ale! Za to mamy miód prosto z Roztocza, który aż prosi się, by przerobić go w domowy napój z tradycją, mocą i szczyptą humoru. Wybierz ulubiony słoik, dołóż trochę serca (i drożdży, i beczułkę cierpliwości…), a Twój własny miód pitny będzie miał smak Roztocza i… nutę domowej dumy. Nic tak dobrze nie smakuje, jak efekty własnej pracy przez zabawę, a przy okazji można delektować się oryginalnym smakiem! Same plusy…

 

Pamiętaj: kto kupuje dobry miód, ten warzy napój dla bohaterów i smakoszy! I zawsze może się pochwalić: „Ten miodzik? Własna robota z najlepszego miodu z Roztocza!”.

Być może nie zostaniesz królem Polski, ale na pewno królem każdej biesiady.
A jeśli ktoś spyta, czy przepis tradycyjny? Oczywiście – przekazany przez pszczoły z pokolenia na pokolenie (w sekrecie, między tańcem na plastrze a podwieczorkiem).

 

Na zdrowie (oczywiście z umiarem) i na słodkie eksperymenty – miodu nie żałuj, resztą się delektuj!