Aenean sollicitudin, lorem quis bibendum auctor, nisi elit.

m
Wypalanie traw, czyli jak puścić z dymem stołówkę swoich pszczół (i nie tylko)

Wiosna w pasiece to czas nadziei. Pszczoły robią obloty, my czyścimy dennice, a w powietrzu czuć zapach budzącej się przyrody. Niestety, co roku w tym samym czasie w powietrzu zaczyna być czuć coś jeszcze: dym. I nie jest to dym z podkurzacza, ale efekt „genialnego” pomysłu sąsiada, który uznał, że ogień to najlepszy sposób na wiosenne porządki.

Państwowa Straż Pożarna co roku rusza z kampanią „Stop pożarom traw”, a my, pszczelarze, powinniśmy być ich pierwszymi ambasadorami. Dlaczego? Bo wypalanie traw to biologiczna zbrodnia, która uderza prosto w nasze ule.

Mit o „użyźnianiu” ziemi popiołem

Zacznijmy od największego bzdury, jaką słyszeliśmy od czasów, gdy ktoś stwierdził, że ziemia jest płaska: „Wypalanie użyźnia glebę”. Otóż nie. Ogień nie jest nawozem.

Wysoka temperatura zabija mikroorganizmy, które odpowiadają za powstawanie próchnicy. Zamiast żyznej ziemi dostajemy jałowe klepisko, na którym wartościowe rośliny rosną gorzej, a chwasty – wręcz przeciwnie. To tak, jakbyście chcieli posprzątać w domu… podpalając dywan. Efekt wizualny szybki, ale mieszkać się w tym potem nie da.

Zdj. Pszczoły na kwiatkach, autor: Beata Zalewa

Nostrzyk
Tragedia małych mieszkańców

Dla nas trawa to tylko trawa. Dla milionów stworzeń to tętniące życiem miasto. Podczas pożaru giną:

  • Pszczoły samotnice i trzmiele: Wiele z nich zimuje w ziemi lub w suchych łodygach. Ogień zamienia ich sypialnie w popiół.
  • Biedronki i inne pożyteczne owady: Wasi najlepsi sprzymierzeńcy w walce ze szkodnikami giną w sekundę.
  • Jeże, zające i ptaki: Młode osobniki nie mają szans z szybko rozprzestrzeniającym się ogniem.

Jako pszczelarze wiemy, że ekosystem to naczynia połączone. Jeśli spalicie dół drabiny pokarmowej, góra (w tym wasze pszczoły) też oberwie.

Spalona stołówka

Z perspektywy pszczół, wypalanie traw to spalenie ich ulubionej restauracji tuż przed wielkim otwarciem. Na suchych łąkach rosną pierwsze pożytki: wierzby, mniszki, jasnoty. Ogień niszczy bazę pokarmową w momencie, gdy pszczoły najbardziej potrzebują siły na wiosenny start.

Co więcej, dym z płonących pól dezorientuje pszczoły i może wywołać u nich panikę. Jeśli pożar podejdzie zbyt blisko pasieki, temperatura może doprowadzić do stopienia plastrów wewnątrz uli, nawet jeśli sam ogień ich nie dotknie.

nostrzyk z pszczołą
Strażacy mają co robić (i Ty też)

Kampania Straży Pożarnej przypomina o faktach, które mrożą krew w żyłach:

  1. Nieprzewidywalność: Wystarczy jeden podmuch wiatru, by ogień z rowu przeskoczył na Waszą pasiekę, las lub dom sąsiada.
  2. Koszty: Akcje gaszenia traw kosztują nas miliony złotych rocznie. To pieniądze, które mogłyby iść na nowy sprzęt ratowniczy.
  3. Prawo: Wypalanie traw jest nielegalne. Grożą za to wysokie grzywny, a nawet więzienie. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa może też odebrać dopłaty bezpośrednie.

Wypalanie traw to relikt przeszłości, który powinien zniknąć szybciej niż zeszłoroczny śnieg. Zamiast zapałek, chwyćmy za grabie, a najlepiej zostawmy suche kawałki łąk tam, gdzie są – jako schronienie dla owadów. Natura sama sobie poradzi z „porządkami”.

Zdj. Pszczoły na nostrzyku, autor: Daria Zalewa