Miodowe lata w sieci, czyli czego o cyberbezpieczeństwie nauczą Cię pszczoły
Dzisiaj obchodzimy Dzień Bezpiecznego Internetu. Zanim jednak zaczniesz zmieniać hasło z „123456” na „1234567” (proszę, nie rób tego!), zatrzymajmy się na chwilę i spójrzmy na prawdziwych mistrzów budowania bezpiecznych struktur. Nie, nie mówię o inżynierach z Doliny Krzemowej, ale o pszczołach. Te małe, pasiaste stworzenia opanowały zarządzanie „siecią” miliony lat przed tym, zanim Tim Berners-Lee wpisał pierwsze http://.

Zdj. Pszczoły, autor: Daria Zalewa
Okazuje się, że życie w ulu to nie tylko produkcja miodu i spanie na kwiatkach. To skomplikowany system operacyjny, w którym bezpieczeństwo danych (i zapasów) jest priorytetem. Oto lekcje, które każdy internauta powinien wyciągnąć z życia pszczelej rodziny.
Strażniczki ula, czyli Firewall, którego nie przejdziesz
Każdy szanujący się ul ma swoje „strażniczki”. Stoją przy wejściu i sprawdzają zapach każdej wlatującej pszczoły. To nic innego jak biometryczna weryfikacja dwuetapowa (2FA). Jeśli nie masz odpowiedniego „tokena zapachowego”, nie wchodzisz do środka – i nie pomoże tłumaczenie, że jesteś kuzynem od strony trutnia Zdzisława.
W internecie często zachowujemy się tak, jakbyśmy zostawiali bramę do ula szeroko otwartą, licząc na to, że niedźwiedź (czyt. haker) akurat nie będzie głodny. Pszczoły wiedzą lepiej: solidna zapora to podstawa. Jeśli usługa oferuje dodatkowe potwierdzenie logowania na telefonie – włącz je. Bądź jak pszczoła strażniczka: nieufna i skuteczna.
Szyfrowanie tańcem – najbezpieczniejszy protokół P2P
Pszczoły komunikują się za pomocą tzw. tańca wywijanego. Przekazują sobie w ten sposób precyzyjne współrzędne najlepszych pożytków. Wyobraź sobie, że to ich wersja przesyłania danych w sieci. Co w tym najlepszego? Jest to szyfrowanie end-to-end, którego żaden postronny bąk czy osa nie jest w stanie złamać.
Dla nas lekcja jest prosta: dbaj o to, by Twoje prywatne wiadomości nie były „tańczone” na środku publicznego forum. Używaj bezpiecznych komunikatorów i nie podawaj wrażliwych danych tam, gdzie każdy może je podejrzeć. Pamiętaj, że raz wrzucone do sieci zdjęcie z „wakacji” z widocznym numerem karty kredytowej to jak zostawienie mapy do ula na samym środku mrowiska.

Zdj. Pszczoły, autor: Daria Zalewa
Uwaga na „lepkie” okazje, czyli jak nie dać się złapać na phishing
W świecie owadów istnieją rośliny, które wabią pięknym zapachem, by ostatecznie uwięzić pszczołę w środku. To klasyczny phishing. W internecie taką pułapką może być mail z informacją o „nieodebranej paczce” albo „promocji na darmowy nektar”.
Pszczoły mają jednak świetny instynkt. Jeśli kwiatek wygląda zbyt podejrzanie lub pachnie chemią, po prostu na nim nie siadają. My też powinniśmy wyrobić w sobie taki „cyfrowy instynkt”. Zanim klikniesz w link, który obiecuje Ci złote góry (lub darmowe iPhone’y), sprawdź, czy nadawca nie jest przypadkiem „szerszeniem” podszywającym się pod Twojego dostawcę prądu.

Zdj. Pszczoły, autor: Daria Zalewa
Higiena w plastrach i kopie zapasowe
Pszczoły obsesyjnie dbają o czystość swoich komórek woskowych. Każda komórka ma swoje przeznaczenie: tu miód, tam pyłek, tam nowe pokolenie. To wzorowa higiena cyfrowa. My często mamy na pulpitach i dyskach „cyfrowe wysypisko”, w którym łatwo o wirusa.
Dodatkowo, pszczoły to mistrzynie robienia backupów. Gromadzą zapasy miodu na czarną godzinę (zimę). W świecie IT Twoim miodem są Twoje dane. Zdjęcia z wakacji, ważne dokumenty, projekty – czy masz ich kopię zapasową na wypadek „zimy”, czyli awarii dysku? Jeśli nie, to najwyższy czas zacząć magazynować te dane w bezpiecznym miejscu (chmurze lub dysku zewnętrznym).
Pamiętaj: Nie bądź trutniem w sieci!
Z okazji Dnia Bezpiecznego Internetu życzę Wam, aby Wasza prywatna sieć była tak solidna i geometrycznie doskonała, jak plaster miodu. Nie dajcie się użądlić hakerom, dbajcie o swoje hasła (niech będą długie i skomplikowane jak pszczele rodowody!) i pamiętajcie, że w internecie – tak jak w pasiece – współpraca i czujność to klucz do przetrwania.