Miód spadziowy, czyli „leśne złoto” dla wtajemniczonych
Ostatnio rozmawialiśmy o słodkich miodach nektarowych na naszym blogu. Wprawdzie to właśnie one cudownie pachną letnimi kwiatami, słońcem i romantycznymi przelotami pszczół nad zieloną łąką. Jednak dzisiaj schodzimy z tej kwiecistej sceny i wchodzimy prosto w gęsty, mroczny las. Mianowicie to najwyższy czas, aby na stół trafił prawdziwy miód spadziowy, nazywany bardzo często królewskim przysmakiem. Zatem zanim zaczniecie go kojarzyć wyłącznie z lśniącą koroną i purpurą, ustalmy wspólnie jedno. Przede wszystkim ten niesamowity specjał to wspaniały efekt bliskiej współpracy naszych owadów z leśnymi mszycami. Oczywiście robią to w taki sposób, o którym absolutnie nie uczą na nudnych, szkolnych lekcjach przyrody.
Czym właściwie jest miód spadziowy i jak on dokładnie powstaje?
Jeśli naiwnie myśleliście, że słynna spadź to magiczna rosa poranna, która delikatnie osiada na liściach, musimy Was z uśmiechem wyprowadzić z błędu. Z pewnością to nic innego, jak naturalne, słodkie wydaliny mszyc, czerwców oraz małych miodówek. Wprawdzie te małe, leśne spryciarze bezlitośnie wysysają sok z okolicznych drzew. Następnie z niezwykłą precyzją wyciągają z niego to, co absolutnie najlepsze, czyli cenne białko, a całą słodką resztę po prostu wydalają na zewnątrz.
Z kolei pszczoły to zdecydowanie najbardziej pragmatyczne stworzenia na naszej ogromnej planecie. Dlatego bystre zbieraczki patrzą na to wszystko z wielkim podziwem i od razu wiedzą, że to pyszny cukier. W efekcie zbierają one te lepkie kropelki z liści i leśnych igieł, zanoszą prosto do ula i sumiennie robią z nich wybitny specjał. Podsumowując, to po prostu całkowicie ekstremalny, owadzi recykling w codziennej służbie wielkiego, ludzkiego smaku.
Spadź iglasta czy liściasta, czyli co najlepiej wybrać do domu?
W fascynującym świecie pasiecznych wyrobów mamy bez wątpienia dwóch, absolutnie głównych zawodników. Zatem poznajcie ich największe sekrety, by zawsze dokonywać bardzo świadomych wyborów.
- Oczywiście wariant ze spadzi iglastej, czyli zazwyczaj słynny produkt jodłowy lub świerkowy, to prawdziwy i ceniony klasyk. Przede wszystkim to ten bardzo ciemny, niemal czarny wyrób z niesamowicie intrygującym, lekko zielonkawym odcieniem. Ponadto pachnie on mrocznym lasem, naturalną żywicą i wielkim spokojem. Wprawdzie jest on gęsty jak smoła i zdecydowanie mniej słodki od typowego wielokwiatu. Jednak to po prostu James Bond w słodkim świecie, ponieważ pozostaje on niezwykle elegancki, bardzo tajemniczy i ze wspaniałym, wyczuwalnym charakterem.
- Z kolei opcja ze spadzi liściastej, pochodzącej z dębu, pachnącej lipy czy klonu, jest w słoiku zauważalnie nieco jaśniejsza. Mianowicie ma on piękny, złocisto-brązowy kolor i niezwykle specyficzny, lekko korzenny posmak. W efekcie jest on znacznie rzadziej spotykany w polskiej przyrodzie, co automatycznie czyni go prawdziwym rarytasem dla wytrawnych koneserów natury.
Zobaczcie, dlaczego miód spadziowy jest tak bardzo zdrowy dla organizmu
Dlaczego właściwie mielibyśmy chętnie jeść coś, co zaczęło na leśnej polanie jako słodki podwieczorek małej mszycy? Oczywiście ostateczna odpowiedź na to ważne pytanie jest niesamowicie prosta. Przede wszystkim potężne właściwości, które z dumą posiada nasz miód spadziowy, biją na głowę ogromną większość nektarowych konkurentów.
Z pewnością to prawdziwa, owadzia bomba mineralna dla Waszego przemęczonego organizmu. Mianowicie ma on nawet do czterech razy więcej cennego żelaza niż standardowe wyroby z kwiatów polnych. Ponadto znajdziecie w nim potas, wapń, magnez i bardzo ważny sód, co czyni go genialnym izotonikiem pozbawionym sztucznych barwników. Następnie to fantastyczny, bardzo głęboki detoks z samego środka lasu, który wspaniale wspiera powrót do pełni sił. Zatem działa on niezwykle przeciwzapalnie i bardzo silnie antyseptycznie. Dlatego specjaliści od apiterapii gorąco polecają go przy bardzo uciążliwych problemach z górnym układem oddechowym. Wprawdzie skutecznie pomaga on też w ciągłej walce z niebezpieczną anemią, ale przede wszystkim to wspaniałe wsparcie dla obciążonego serca i całego układu krążenia.
Dlaczego za leśne zbiory w słoikach płacimy nieco wyższą cenę?
Jeśli w najbliższym czasie zobaczycie cenę tego wielkiego, leśnego skarbu i poczujecie nagły, lekki zawrót głowy, koniecznie o czymś pamiętajcie. Mianowicie nasza drogocenna spadź absolutnie nie pojawia się w polskich lasach każdego roku. Z pewnością to niesamowicie kapryśna, chociaż bardzo urokliwa dama. W efekcie wymaga ona zawsze odpowiedniej temperatury powietrza, idealnej wilgotności oraz wielkiej armii w pełni zadowolonych z życia mszyc. Zatem bywają takie niezwykle trudne lata, gdy my jako okoliczni pszczelarze musimy po prostu obejść się wielkim smakiem. Oczywiście środowisko po prostu nie zapłakało wtedy swoimi słodkimi kroplami na sosnowych igłach. Dlatego kupując każdy, pojedynczy słoik takiego wspaniałego specjału, tak naprawdę nabywacie produkt niesamowicie limitowany.
Podsumowując to wszystko, ten czarny wyrób to absolutnie ostateczny dowód na to, że matka natura potrafi nieustannie tworzyć coś genialnego z rzeczy pozornie nieistotnych. Wprawdzie jest on w smaku bardzo gęsty, niezwykle potężnie aromatyczny i oczywiście niesamowicie zdrowy. Zatem jeśli akurat szukacie słodyczy, która genialnie przypomina relaksujący spacer po letnim lesie tuż po ulewnym deszczu, wariant iglasty jest Waszym pewnym numerem jeden na półce!