Jak zrobić piernik, żeby nawet pszczoły prosiły o dokładkę – część 2
Jak zrobić piernik, żeby nawet pszczoły prosiły o dokładkę – część 2
Ponad dwa tygodnie cierpliwości i wreszcie nadszedł ten wspaniały moment! Wprawdzie w ulu panuje absolutna cisza, ale w kuchni zaczyna się prawdziwa burza zapachów. Zatem czas przerwać długie leżakowanie i dać światu powód do uśmiechu. Dzięki temu każdy znów uwierzy w kulinarną magię miodu. Wasz ciemny, dojrzewający piernik czeka już na kolejny krok. W efekcie zamienicie go w pachnące ciasto, które poderwałoby z kanapy nawet leniwe trutnie.
Przygotowanie ciasta do miodowego wypieku
Przede wszystkim wyjmijcie misę z lodówki lub zimnej spiżarni. Oczywiście ciasto będzie na początku twarde niczym ul po pierwszym mrozie. Jednak absolutnie się tym nie przejmujcie, bo to bardzo dobry znak. Następnie przełóżcie je na blat delikatnie oprószony mąką. Potem odkrojcie mniejszy kawałek. Zazwyczaj około 770 gramów jest w sam raz, by starczyło dla całej pszczelej rodziny i kilku sąsiadów. Zostawcie masę w cieple na dobrą godzinę, żeby powoli i lekko zmiękła.

Piernik po prawie trzech tygodniach, autor: Daria Zalewa
Wałkowanie i pieczenie na idealny piernik
W kolejnym kroku rozgrzejcie swój piekarnik dokładnie do 175°C (góra-dół). Następnie jedną porcję rozwałkujcie na placek dopasowany do Waszej formy. Najlepiej sprawdzi się rozmiar 30 × 45 cm. Z kolei mniejsza blaszka też będzie super, jeśli wolicie znacznie grubsze blaty. Ponieważ ciasto jest elastyczne jak skrzydełka młodej robotnicy, podsypcie je delikatnie mąką. Wtedy na pewno nie przyklei się ono do blatu. Oczywiście możecie rozwałkować je na grubość około 0,5-1 cm. Wszystko zależy od tego, czy wolicie wypiek bardziej miękki, czy mocno kruchy.
Potem placek przełóżcie do blaszki wysmarowanej masłem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Starannie rozprowadźcie ciasto po samych bokach. Jeśli gdzieś jest go więcej, przenieście nadmiar w widoczne ubytki. Dodatkowo istnieje na to bardzo sprytna, mała sztuczka. Mianowicie włóżcie drewniany wałek prosto do środka foremki, żeby ładnie wyrównać całą powierzchnię. Przecież prawdziwy pszczelarz doskonale zna swoje narzędzia!
Zatem pieczcie całość przez około 18 minut. Róbcie to, aż ciasto ładnie się zarumieni i lekko wyrośnie. Gdy zapach przypraw zacznie przypominać zwiastun świąt, wiedzcie, że jesteście na dobrej drodze.
Po upieczeniu wyjmijcie blachę i studźcie ją bardzo spokojnie. Niech ciasto się nie spieszy, zupełnie jak pszczoła po obfitym pożytku. Jeśli macie kilka blaszek, działajcie całkowicie równolegle. Gdy pierwszy blat się piecze, drugi już czeka w gotowości. Z kolei trzeci podrywa się do szybkiego startu. Jednak kto ma jedną blaszkę, niech absolutnie się nie martwi. Po wyjęciu pierwszego blatu przełóżcie go po prostu na papier do studzenia. Następnie lekko natłuśćcie formę i pieczcie następny. Dokładnie tak samo zróbcie z trzecim. W efekcie uzyskacie trzy pachnące, złociste warstwy wielkiego szczęścia.

Ciasto gotowe do wałkowania i pieczenia, autor: Beata Zalewa
Przekładanie i dojrzewanie ciasta po wypieku
Jeśli Wasz wypiek to imponujący blok miodowego szczęścia, pora go wykończyć. W tym celu pokrójcie go na równe blaty.
Przestudzone placki przełóżcie pysznymi powidłami śliwkowymi. Oprócz tego świetnie sprawdzi się konfitura z porzeczek lub domowa masa orzechowa. Pamiętajcie, że nasze pszczoły bardzo lubią kulinarną kreatywność. Następnie złóżcie całość, mocno dociśnijcie, owińcie papierem i włóżcie do szczelnej puszki. Później niech ciasto dojrzeje przez kolejne 5-7 dni. Dzięki temu nabierze ono idealnej wilgoci, głębokiego aromatu i wspaniałego charakteru. Dosłownie jak najlepszy miód lipowy w upalnym lipcu.
Finalne wykończenie na Wasz tradycyjny piernik
Na sam koniec polejcie całość domową polewą czekoladową lub słodkim lukrem cytrynowym. Następnie udekorujcie wierzch orzechami, ulubionymi bakaliami, a ewentualnie plasterkiem suszonej pomarańczy. Oczywiście zróbcie to dla pięknej estetyki, a nie dla naszych pszczół.
Ponadto pamiętajcie, że każdy udany wypiek zaczyna się od prawdziwego miodu. Z pewnością chodzi o ten, który ma w sobie smak słońca i brzęczenie lata. Dlatego, jeśli jeszcze nie uzupełniliście zapasów, wpadnijcie do naszego sklepu. Wybierzcie tam słoik, który zasługuje, by trafić do Waszej świątecznej legendy. Przygotowaliście wszystko zgodnie z instrukcjami z pierwszej części? To wspaniale, bo całość stworzy absolutnie wyjątkowy smak!
Teraz możecie wreszcie odetchnąć z ulgą. Zatem uśmiechnijcie się i powtórzcie za pracowitymi pszczołami: „Robotę dobrze zrobiono!”.