Aenean sollicitudin, lorem quis bibendum auctor, nisi elit.

m
Zimowy przegląd pasieki: Dlaczego warto sprawdzić zapasy pokarmu w ciepły dzień?

Zima w pasiece to teoretycznie czas spokoju. My pijemy herbatę z miodem, czytamy literaturę fachową i planujemy, na co wydamy miliony z tegorocznego pożytku rzepakowego. Tymczasem w ulu trwa walka o przetrwanie, która wcale nie przypomina błogiej hibernacji niedźwiedzia.

Pszczoły w ulu podczas sprawdzania

Zdj. Pszczoły w ulu podczas sprawdzania, autor: Roman Zalewa

Kiedy słupek rtęci podskakuje do góry, a słońce zaczyna nieśmiało przygrzewać, w głowie każdego pszczelarza powinna zapalić się lampka: „Czy moje pszczoły mają co jeść?”.

Dlaczego pszczoły głodują… gdy robi się ciepło?

To może brzmieć nielogicznie. Przecież im cieplej, tym łatwiej, prawda? No nie do końca. Pszczoły to małe „termoforki”. Gdy temperatura na zewnątrz rośnie, a dzień się wydłuża, matka pszczela często uznaje, że to już czas na wychów nowego pokolenia. Pojawia się pierwszy czerw, a to oznacza, że w ulu musi być tropikalne 35°C.

Aby utrzymać taką temperaturę, pszczoły muszą „spalać” zapasy pokarmu w tempie ekspresowym. Zasada jest prosta: zimą pszczoły jedzą, by przeżyć. Przedwiośniem jedzą, by wykarmić dzieci. A dzieci mają apetyt!

3 powody, dla których warto sprawdzić zapasy w cieplejszy dzień:
  1. Uniknięcie „śmierci głodowej na progu”: Często zdarza się, że pokarm w ulu jest, ale… 10 centymetrów dalej niż znajduje się kłąb. W cieplejszy dzień pszczoły mogą się nieco rozluźnić i „przesiąść” na pełne ramki.
  2. Szybka reakcja (Ratunku, ciasto!): Jeśli podczas szybkiego rzutu oka widzisz, że pszczoły siedzą już na samej górze ramek i patrzą na Ciebie z wyrzutem, to znak, że spiżarnia jest pusta. To ostatni moment, by podać im ciasto dla pszczół.
  3. Twój święty spokój: Nic tak nie psuje smaku kawy jak zastanawianie się, czy Twoja ulubiona rodzina właśnie nie kończy ostatniej kropli syropu.
Pszczoły w ulu podczas sprawdzania

Zdj. Pszczoły w ulu podczas sprawdzania, autor: Roman Zalewa

Jak sprawdzić pokarm i nie narobić bzdur?

Pamiętaj, że „cieplejszy dzień” (np. 8–10°C) to nie jest czas na wyciąganie ramek i szukanie matki! Nie robimy pszczołom przeciągu – to tak, jakby ktoś otworzył Ci okno w sypialni, gdy Ty właśnie wychodzisz spod gorącego prysznica.

  • Metoda „na wagę”: Podejdź do ula i delikatnie go uchyl od tyłu. Jeśli dół jest ciężki jak kamień – śpij spokojnie. Jeśli unosisz go jednym palcem – mamy problem, Houston.
  • Rzut oka pod powałkę: Szybkie uchylenie daszka i zajrzenie przez pajączka lub folię wystarczy. Jeśli pszczoły są wysoko i „wyglądają” przez górne beleczki, czas na dokarmianie ratunkowe.

Wielki test „pszczelej pizzy”: Hity i kity dokarmiania

Kiedy już stwierdzisz, że w ulu wieje pustką, stajesz przed wyborem: co położyć na powałkę? Nie wszystko, co słodkie, uratuje Twoje pszczoły.

Pszczoły w ulu podczas sprawdzania

Zdj. Pszczoły w ulu podczas sprawdzania, autor: Roman Zalewa

Hity – To warto kłaść na ramki:
  • Profesjonalny fondant (ciasto cukrowe): Absolutny król zimowego dokarmiania. Ma drobną strukturę kryształów, jest plastyczny i nie wysycha na kamień.
  • Ciasto z dodatkiem prebiotyków: Dobry wybór, by wspomóc odporność pszczół po długiej zimie.
  • Ciasto proteinowe (!UWAGA!): To hit, ale dopiero, gdy masz pewność, że pszczoły lada chwila zrobią oblot. Zbyt wczesne podanie białka może doprowadzić do osypania rodziny.
Kity – Tego unikaj jak ognia:
  • „Betonowe” ciasto domowej roboty: Jeśli po dwóch dniach przypomina twardością krawężnik, pszczoły go nie ruszą. One nie mają kilofów!
  • Cukier w kryształkach: Sypanie suchego cukru to akt desperacji. Pszczoły muszą go najpierw rozpuścić, a zimą o wodę w ulu trudno.
  • Płynne syropy: Podawanie syropu w lutym to proszenie się o kłopoty. Podnosi wilgoć w ulu i może wywołać nosemozę.

Pszczelarstwo to sztuka wyczucia czasu. Sprawdzenie zapasów w cieplejszy, bezwietrzny dzień to nie nadgorliwość – to obowiązek. Pamiętaj, że najbardziej bolesne straty to te marcowe, gdy do pierwszego nektaru zostało zaledwie kilka tygodni.

Nie pozwól swoim pszczołom odpaść na ostatniej prostej! Zadbaj o ich „lodówki”, a one odwdzięczą Ci się z nawiązką, gdy tylko zakwitną pierwsze wierzby i sady.