Pszczoły za barem, czyli dlaczego 6 lutego barman i pszczelarz grają w jednej lidze
Kiedy myślisz o 6 lutego, pewnie widzisz zimowy krajobraz, sprawdzasz zapasy ciasta dla pszczół i marzysz o pierwszym wiosennym oblocie. Tymczasem świat obchodzi właśnie Międzynarodowy Dzień Barmana. „Zaraz, zaraz” – powiesz – „Co ma wspólnego gość w kamizelce, żonglujący shakerem, z człowiekiem w siatce na głowie, który ucieka przed zirytowaną robotnicą?”.

Zdj. Pszczoła, autor: Daria Zalewa
Okazuje się, że całkiem sporo. Pszczelarz to w gruncie rzeczy taki „barman natury”, tylko nasi klienci rzadko zostawiają napiwki, a zamiast prosić o lód, po prostu żądlą w nos.
- Specjaliści od miksologii (i to bez syropów!)
Barman miesza alkohole, soki i zioła, by stworzyć drinka idealnego. Pszczoła? Pszczoła robi to samo, tylko na skalę przemysłową. Wyobraź sobie taką robotnicę: wpada na łąkę jak do najlepiej zaopatrzonego baru. Tu łyk nektaru z mniszka, tam odrobina rzepaku, a na koniec nutka spadzi dla „dymnego” aromatu.
My, pszczelarze, jesteśmy menedżerami tych lokali. Dbamy o to, by „szkło” (czyt. ramki) było czyste, a obsługa miała odpowiednie warunki pracy. I choć w naszych ulach nie gra głośna muzyka, to szum 50 tysięcy skrzydełek potrafi wprowadzić w trans lepiej niż niejedno techno w modnym klubie.
- Selekcja przy wejściu, czyli najsurowsi „bramkarze” w naturze
Każdy szanujący się barman wie, że selekcja to podstawa. Jeśli jesteś za bardzo „wstawiony” (albo po prostu z innej rodziny), strażniczki na wylotku nie wpuszczą Cię do środka. To najsurowsi bramkarze na świecie. Żadnych negocjacji, żadnego „ale ja tu tylko do koleżanki”. Nie masz odpowiedniego zapachu? Do widzenia.
Ciekawostka: Pszczoły potrafią wyczuć „pijane” koleżanki, które sfermentowały na słońcu po zjedzeniu zbyt dojrzałych owoców. Taka pszczoła ma zakaz wstępu do ula, dopóki nie wytrzeźwieje. Widzicie? BHP w barze „Pod Złotym Odwłokiem” stoi na najwyższym poziomie.

Zdj. Pszczoła, autor: Daria Zalewa
- Miód pitny – król pszczelarskich trunków i koktajli
Nie moglibyśmy świętować Dnia Barmana bez wspomnienia o królu trunków. Miód pitny to przecież efekt współpracy pszczół, pszczelarza i odrobiny cierpliwości. To drink, który nie potrzebuje palemki ani neonowej słomki.
Z okazji 6 lutego warto pomyśleć o barmanach z wdzięcznością. To oni promują nasze płynne złoto w koktajlach typu Bee’s Knees czy klasycznym Hot Toddy. Bez nich miód byłby tylko dodatkiem do herbaty, a dzięki nim staje się gwiazdą wieczoru.
- Czego barman może nauczyć się od pszczoły?
Jeśli znasz jakiegoś barmana, przekaż mu te złote zasady prosto z ula:
- Pracuj w zespole: Sam miodu nie nanosisz, potrzebujesz zgranej ekipy za barem.
- Dbaj o Matkę: W barze to zazwyczaj właścicielka lub menedżerka – jeśli ona jest zadowolona, cały ul funkcjonuje bez zarzutu.
- Komunikuj się tańcem: Jeśli drinki są wyjątkowo dobre, wykonaj na środku sali „taniec wywijany”. Klienci może nie zrozumieją, gdzie jest pożytek, ale na pewno wrzucą to na Instagram.
Drodzy Pszczelarze i Sympatycy! Choć luty to czas spokoju w pasiece, dzisiaj możemy wznieść toast (najlepiej miodem pitnym!) za wszystkich barmanów. Pamiętajcie, że każda kropla nektaru, którą zebrały Wasze podopieczne, to potencjalny składnik czegoś wielkiego.
W końcu barman i pszczelarz mają tę samą misję: sprawić, by świat stał się nieco słodszy i bardziej znośny po ciężkim dniu pracy.