Aenean sollicitudin, lorem quis bibendum auctor, nisi elit.

m
Etykieta miodu: Prawda, marketing, czy... słodkie kłamstewka?

Większość z nas kupuje miód „oczami”. Widzimy złocisty płyn, ładną grafikę z pszczółką i już czujemy smak domowej herbaty. Ale stop! Zanim słoik wyląduje w koszyku, warto rzucić okiem na etykietę. To nie jest tylko ozdoba czy uciążliwy wymóg prawny – to swego rodzaju „profil na Tinderze” Waszego miodu. Powie Wam prawdę o jego pochodzeniu, wieku i charakterze.

Jak zatem czytać etykietę miodu, by zamiast „superfoodu” nie kupić drogiego syropu cukrowego? Rozkładamy etykietę na czynniki pierwsze!

1. Nazwa ma znaczenie (i to spore)

Na etykiecie nie może widnieć po prostu „Miód”. Musi być doprecyzowane, z czym mamy do czynienia. Czy to miód nektarowy (z kwiatów), spadziowy (z „rosy” na drzewach), czy może nektarowo-spadziowy?

Jeśli widzicie napis „miód sztuczny” – uciekajcie! To produkt, który obok pszczół nawet nie stał. Prawdziwy miód ma na etykiecie nazwę odmiany, np. wielokwiatowy.

Zdj. Miód sierpień 2025, autor: Daria Zalewa

2. Pochodzenie – tu zaczynają się schody

To najważniejszy punkt dla każdego fana zdrowego jedzenia. Jeśli na etykiecie widzicie dumny napis: „Mieszanka miodów pochodzących z UE i spoza UE”, to wiedzcie, że kupujecie  wielką tajemnicę. Pod tym hasłem często kryje się tani miód z drugiego końca świata, który został mocno przefiltrowany i podgrzany, by zawsze wyglądał tak samo.

Ale uwaga! Zasady gry właśnie się zmieniły. Od kwietnia 2024 roku weszły w życie unijne przepisy (tzw. dyrektywa śniadaniowa), które ostatecznie kończą erę „miodów widmo”. Mamy rok 2026 i na nowych etykietach nie ma już miejsca na niedomówienia. Teraz producent musi:

  • Wymienić wszystkie kraje, z których pochodzi miód.
  • Podać ich procentowy udział (np. Polska 80%, Ukraina 20%).

Szukajcie konkretów: „Produkt polski” lub pełnych danych konkretnej pasieki. Pamiętajcie: im krótsza droga od ula  do Waszej kuchni, tym więcej enzymów i zdrowia w środku.

Zdj. Miód 2024, autor: Daria Zalewa

3. Dane pszczelarza – kto za to odpowiada?

Etykieta na miodzie musi zawierać imię, nazwisko i adres producenta (lub nazwę firmy). Jeśli na słoiku nie ma żadnych danych kontaktowych, to tak, jakbyście kupowali samochód od kogoś, kto nie chce Wam podać nazwiska. Prawdziwy pszczelarz jest dumny ze swojej pracy i chętnie podpisuje się pod swoim produktem.

4. Masa netto (czyli ile miodu w miodzie)

Waga podana na etykiecie to zawsze masa samego miodu, bez słoika. Jeśli pszczelarz pisze „Masa netto: 1000g”, to ma być 1000g czystego złota. Proste? Proste.

5. Data przydatności i krystalizacja

Miód znaleziony w piramidach egipskich nadawał się do spożycia po tysiącach lat, ale prawo wymaga podania daty minimalnej trwałości (zazwyczaj 2-3 lata). Zapis „Najlepiej spożyć przed końcem: (data)” lub „Najlepiej spożyć przed: (data)”. Dla miodu, którego trwałość przekracza 18 miesięcy, wystarczy wskazać rok.

Pro tip: Na dobrej etykiecie często znajdziecie informację, że miód ulega naturalnej krystalizacji. Jeśli Wasz miód po kilku miesiącach stał się twardy jak skała – gratulacje! To dowód na to, że jest prawdziwy. Jeśli po roku wciąż jest idealnie płynny (a nie jest to miód akacjowy), to prawdopodobnie został przegrzany.

Zdj. Miód dla mrówek, autor: Daria Zalewa

miód_z_probówkami
Co jeszcze musi być na etykiecie miodu? (Lista kontrolna)

Zgodnie z przepisami, profesjonalna etykieta powinna zawierać:

  • Pełną nazwę produktu,
  • Dane producenta/konfekcjonera,
  • Kraj pochodzenia,
  • Masa netto,
  • Datę minimalnej trwałości,
  • Numer partii towaru,
  • Warunki przechowywania (suche i chłodne miejsce – to ważne!).

Etykieta to Twój najlepszy doradca. Czytając ją uważnie, wspieracie lokalne pasieki i dbasz o to, co ląduje na Waszym talerzu. Miód z pewnego źródła to nie tylko słodycz, to naturalny antybiotyk, za który Wasza odporność Wam podziękuje. A jeśli poszukujecie miodu, na którym etykieta mówi samą prawdę, zapraszamy do naszego sklepu. Gwarantujemy przyjemność z każdą łyżeczką!